Opłata sądowa od wniosku o upadłość konsumencką wynosi 30 złotych. To jedyna kwota, którą znajdziesz w każdym poradniku — i najmniej istotna pozycja w całym rachunku. Moja upadłość kosztowała mnie ponad 21 tysięcy złotych, tydzień życia spędzony na liczeniu własnych długów i jedną lekcję, którą dostałem SMS-em.
Poniżej rozliczam swoją sprawę pozycja po pozycji — z kwotami, których nie ma w żadnym cenniku. Jeśli jesteś na początku drogi, zacznij od przewodnika upadłość konsumencka krok po kroku, a potem wróć tutaj policzyć koszty.
Piszę książkę. Całą tę historię — kilkanaście lat długów, wstyd, sąd, syndyka i odbudowę od zera — opisuję w niej tak, jak nie da się tego opisać w żadnym artykule. I powiem to wprost, z pełnym przekonaniem: powinien ją przeczytać każdy, kto myśli o upadłości konsumenckiej. Zanim podpiszesz cokolwiek z jakąkolwiek kancelarią, przeczytaj historię człowieka, który przez to wszystko przeszedł naprawdę. Jeśli chcesz wiedzieć, kiedy książka się ukaże, i dostać bezpłatną checklistę „pierwsza pomoc w długach”, zapisz się na mateuszkwiecien.pl.
W skrócie:
- Jedyny obowiązkowy koszt na starcie to 30 zł opłaty sądowej od wniosku — a i z niej można wnioskować o zwolnienie.
- Syndyka nie opłacasz z własnej kieszeni z góry — jego wynagrodzenie pokrywa masa upadłości, a gdy jej brakuje, tymczasowo Skarb Państwa.
- Prawnik nie jest obowiązkowy. Ja zapłaciłem ok. 10 000 zł za przygotowanie wniosku i ok. 10 000 zł za osobną umowę na „reprezentację przed syndykiem” — i z perspektywy czasu wiem, że przepłaciłem.
- Pozostałe czynności — odpisy, korespondencja, dojazdy, jedna rozprawa — kosztowały mnie ok. 1500 zł przez całe postępowanie.
- Moje rozliczenie łącznie: ok. 21 500 zł. Rozliczenie mojej znajomej, która zrobiła wszystko sama przez KRZ: 30 zł.
Opłata sądowa — 30 zł i co ona obejmuje
Opłata od wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej wynosi 30 zł i pokrywa rozpoznanie Twojego wniosku przez sąd — to cała jej rola. Płacisz ją przy składaniu wniosku przez Krajowy Rejestr Zadłużonych. Jeśli działasz przez pełnomocnika, dochodzi jeszcze 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa.
I to naprawdę jest wszystko, czego państwo od Ciebie wymaga na starcie. Cała reszta rachunku — ta, o której zaraz przeczytasz — to koszty dobrowolne albo koszty, o których nikt Cię nie uprzedził. Warto to wiedzieć, zanim ktoś Ci powie, że „upadłość kosztuje kilkanaście tysięcy”. Nie kosztuje. Kilkanaście tysięcy może kosztować obsługa upadłości — a to spora różnica.
Wynagrodzenie syndyka — kto je płaci i z czego
Wynagrodzenia syndyka nie płacisz z góry i nie płacisz go z bieżącej kieszeni — jest pokrywane z masy upadłości, czyli z majątku i środków zgromadzonych w postępowaniu, a jeśli masa nie wystarcza, tymczasowo wykłada je Skarb Państwa. Ustala je sąd, nie syndyk sam sobie.
Piszę to wyraźnie, bo spotkałem ludzi przekonanych, że „nie stać ich na syndyka” — i z tego powodu odkładających wniosek. To strach zbudowany na niewiedzy, a często podsycany przez tych, którzy na strachu zarabiają. W mojej sprawie, przy ponad trzydziestu wierzycielach, z własnej kieszeni nie zapłaciłem syndykowi ani złotówki. Co syndyk robi, co może zająć i co na pewno zostawi w Twoim domu, opisuję osobno w tekście co zabiera syndyk, a co zostaje.
Koszt prawnika — czy trzeba, ile kosztuje i o co spytać przed podpisaniem
Prawnik przy upadłości konsumenckiej nie jest obowiązkowy. Wniosek możesz przygotować i złożyć sam, a z syndykiem kontaktować się bezpośrednio. Teraz opowiem Ci, jak to wyglądało u mnie — nie po to, żeby wylewać żale, tylko dlatego, że na moich błędach możesz realnie zaoszczędzić.
Jak zapłaciłem 20 tysięcy — historia w trzech aktach
Akt pierwszy. Byłem spanikowany, wystraszony, wręcz zastraszony sytuacją. W takim stanie nie porównuje się ofert — łapie się pierwszą rękę, która obiecuje ratunek. Podpisałem umowę na przygotowanie wniosku: około 10 000 zł, płatne z góry. Nikt mi przy tym nie wytłumaczył, co będzie się działo po ogłoszeniu upadłości i że na dalszych etapach też będę potrzebował wsparcia.
Akt drugi. O tym, że sąd ogłosił moją upadłość, dowiedziałem się z SMS-a od pani mecenas — z życzeniami powodzenia. Dopiero po telefonie do kancelarii uświadomiono mi, że umowa obejmowała wyłącznie sporządzenie wniosku, a „reprezentacja przed syndykiem” to osobna umowa. Byłem wtedy jednocześnie mega podekscytowany i mega spanikowany — co powie syndyk, czego będzie się czepiał, co będzie sprawdzał. Na etapie strachu podpisuje się wszystko. Podpisałem: kolejne około 10 000 zł, tym razem przynajmniej w ratach.
Akt trzeci. Po ustaleniu planu spłaty dostałem od pani mecenas e-mail, że numery kont wierzycieli muszę ustalić sam. Rozmowy nie było, ale miałem wrażenie, że szykuje się kolejna oferta: „załatwię wszystkie numery kont i będę pisać sprawozdania”. Tyle że ja już wtedy dużo czytałem i rozmawiałem, a po rozprawie o plan spłaty bałem się mniej. Zadzwoniłem do syndyka — dostałem prawie wszystkie numery kont od ręki. Brakowało dwóch: PKO i ZUS. Napisałem do obu instytucji pisma, wysłałem sam pocztą i obie bez problemu udostępniły numery. Koszt operacji, która miała być płatną usługą: dwa znaczki i jeden telefon.
Zanim podpiszesz umowę z kancelarią, zadaj jedno pytanie: co dokładnie dzieje się po ogłoszeniu upadłości i które z tych rzeczy są w cenie? Ja nie zapytałem — i o zakresie własnej umowy dowiedziałem się z SMS-a.
To brać tego prawnika czy nie?
Nie powiem Ci, czy brać. Każdy powinien sam ocenić swoje siły — nie tylko finansowe, ale i mentalne. Powiem Ci za to coś, co zdejmuje większość strachu, na którym sprzedaje się te umowy: błąd we wniosku nie kończy Twojej sprawy. Jeśli coś napiszesz źle, sąd nie umarza postępowania — wzywa Cię do usunięcia braków, a jak coś jest niejasne, prosi o wyjaśnienie. Z syndykiem tak samo. Procedura jest zbudowana tak, żeby dało się ją przejść, poprawiając po drodze.
Najlepszy dowód, jaki znam: moja znajoma sama napisała wniosek, złożyła go przez KRZ i dostała upadłość. Sama kontaktuje się z syndykiem. Wszystko przebiegło bez żadnego problemu. Jej koszt: 30 zł. Mój: ponad 21 tysięcy. Ta sama procedura, ten sam sąd — różnica polegała na strachu.
Koszty, których nikt nie wpisuje do cenników
Największa pozycja, której nie ma w żadnej wycenie, to czas. Samo ustalenie, ile mam długów i u kogo, zajęło mi około tygodnia — a mówimy o ponad trzydziestu wierzycielach nazbieranych przez kilkanaście lat. Dziś jest łatwiej: większość sprawdzisz przez internet — raport BIK, e-sąd w Lublinie, sąd rejonowy, portale funduszy skupujących długi, jak Kruk. Ale nadal musisz usiąść i to policzyć, a to boli bardziej niż jakakolwiek opłata.
Dalej: korespondencja z ponad trzydziestoma wierzycielami, odpisy i zaświadczenia, dojazdy. W sądzie byłem osobiście raz — na rozprawie o ustalenie planu spłaty — ale wszystkie te „inne czynności” przez całe postępowanie kosztowały mnie łącznie około 1500 zł.
W trakcie planu spłaty dochodzi jeszcze jeden stały obowiązek: coroczne sprawozdanie dla sądu. Robię je sam — i Ty też dasz radę. Wzór takiego sprawozdania, razem z innymi pismami, znajdziesz w moich wzorach dokumentów.
Pełne rozliczenie mojej sprawy
Wszystko, co wydałem w związku z upadłością — od wniosku w maju 2020 do dziś:
| Pozycja | Kwota | Uwagi |
|---|---|---|
| Opłata sądowa od wniosku | 30 zł | jedyny koszt obowiązkowy |
| Kancelaria: przygotowanie wniosku | ok. 10 000 zł | płatne z góry, przed złożeniem |
| Kancelaria: „reprezentacja przed syndykiem” | ok. 10 000 zł | osobna umowa, o której dowiedziałem się po ogłoszeniu upadłości; płatna w ratach |
| Odpisy, korespondencja, dojazdy, inne | ok. 1500 zł | całe postępowanie, w sądzie byłem raz |
| Ustalenie numerów kont wierzycieli | koszt dwóch listów poleconych | telefon do syndyka + pisma do PKO i ZUS wysłane samodzielnie |
| Praca własna | ok. tygodnia | ustalenie wszystkich długów i wierzycieli |
| RAZEM | ok. 21 500 zł | z czego ok. 20 000 zł to koszty, których dziś bym nie poniósł w tej wysokości |
I jeszcze raz, dla kontrastu: rozliczenie mojej znajomej, która całość zrobiła sama przez KRZ, zamyka się w 30 złotych. Obie sprawy skończyły się ogłoszeniem upadłości. Twoje rozliczenie wyląduje gdzieś pomiędzy — i dobrze, żeby o tym, gdzie dokładnie, zdecydował Twój wybór, a nie Twój strach.
Co, jeśli nie mam nawet na te 30 zł?
Jeśli nie stać Cię nawet na opłatę sądową, możesz złożyć wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych — dołączasz oświadczenie o stanie rodzinnym, majątku i dochodach, a sąd może zwolnić Cię z opłaty w całości. Możesz też złożyć wniosek o ustanowienie pełnomocnika z urzędu — wtedy profesjonalny pełnomocnik prowadzi Twoją sprawę bez honorarium płaconego z Twojej kieszeni.
Sam często doradzam to ludziom w bardzo ciężkiej sytuacji, bo mało kto wie, że ta ścieżka w ogóle istnieje. Do tego w całej Polsce działają punkty nieodpłatnej pomocy prawnej. Innymi słowy: brak pieniędzy nie jest powodem, żeby nie ogłaszać upadłości. Jest raczej powodem, żeby ją ogłosić — możliwie najtaniej.
Najczęstsze pytania o koszty upadłości konsumenckiej
Czy do upadłości konsumenckiej trzeba mieć prawnika?
Nie, prawnik nie jest obowiązkowy na żadnym etapie. Wniosek możesz przygotować i złożyć samodzielnie przez KRZ, a z syndykiem kontaktować się bezpośrednio. Znam osobę, która przeszła całą procedurę sama za 30 zł — bez jednego problemu po drodze.
Kto płaci za syndyka w upadłości konsumenckiej?
Wynagrodzenie syndyka ustala sąd i jest ono pokrywane z masy upadłości, a gdy w masie brakuje środków — tymczasowo przez Skarb Państwa. Dłużnik nie płaci syndykowi z góry ani z bieżących dochodów poza tym, co i tak wchodzi do masy.
Ile kosztuje kancelaria za przeprowadzenie upadłości konsumenckiej?
Widełki są ogromne — od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, zależnie od miasta, renomy i zakresu umowy. Zanim podpiszesz, ustal dokładnie, co jest w cenie: sam wniosek, czy też etap po ogłoszeniu upadłości. Ja za brak tego pytania zapłaciłem drugie 10 000 zł.
Czy można nie płacić opłaty 30 zł?
Tak. Osoba w trudnej sytuacji może złożyć wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych wraz z oświadczeniem o stanie majątkowym — sąd może zwolnić z opłaty w całości. Można też wnioskować o pełnomocnika z urzędu, który poprowadzi sprawę bez honorarium z Twojej kieszeni.
Czy błąd we wniosku o upadłość dużo kosztuje?
Nie w sensie, którego się boisz. Sąd nie umarza postępowania z powodu pomyłki — wzywa do usunięcia braków formalnych i daje termin na poprawki, a niejasności prosi wyjaśnić. Kosztem błędu jest zwykle kilka tygodni opóźnienia, nie przegrana sprawa.
Skąd wziąć numery kont wierzycieli do planu spłaty?
Najpierw zadzwoń do swojego syndyka — u mnie miał prawie wszystkie. Brakujące uzyskasz pismem bezpośrednio u wierzyciela; PKO i ZUS udostępniły mi numery bez problemu. To nie jest usługa, za którą trzeba płacić kancelarii.
Stan prawny na: 20 sierpnia 2026 r. Podstawa: ustawa Prawo upadłościowe (tekst na isap.sejm.gov.pl), postępowanie prowadzone przez Krajowy Rejestr Zadłużonych. Kwoty z mojej sprawy pochodzą z lat 2020–2026 i podaję je jako fakt historyczny, nie cennik. W rządzie trwają prace nad nowelizacją Prawa upadłościowego (projekt UD260) — to projekt, nie obowiązujące prawo; tekst będzie aktualizowany.
Piszę książkę. Historia z tego tekstu — SMS od kancelarii, drugi rachunek na 10 tysięcy i strach, który podpisuje umowy — to tylko jeden rozdział. Całość opisuję w książce, którą — powiem to jeszcze raz, z pełnym przekonaniem — powinien przeczytać każdy, kto myśli o upadłości konsumenckiej. Zanim podpiszesz cokolwiek z jakąkolwiek kancelarią, przeczytaj historię człowieka, który przez to wszystko przeszedł naprawdę. Jeśli chcesz wiedzieć, kiedy książka się ukaże, i dostać bezpłatną checklistę „pierwsza pomoc w długach”, zapisz się na mateuszkwiecien.pl. A jeśli potrzebujesz gotowych pism — wzory dokumentów są tutaj.
2 komentarze do “Ile kosztuje upadłość konsumencka? Rozliczyłem swoją sprawę co do złotówki”